Den Burgh – poprawnie, mało odważnie

Restauracja Den Burgh przyciąga przede wszystkim ciepłym wizerunkiem, z zewnątrz inspirowanym rustykalnymi klimatem oraz eleganckim wystrojem wnętrza. Z racji położenia w pobliżu lotniska Schiphol i strefy biznesowej w Hoofddorpie lokal jest częstym miejscem spotkań biznesowych. Jak przy niewątpliwych walorach wizualnych wypada tutejsza kuchnia? Cóż, zostaje minimalnie w tyle, niestety.

„Jedzenie jest w porządku” to pierwsze wrażenie, które przychodzi mi na myśl. Lokalowi jak Den Burgh taka opinia chluby raczej nie powinna przynieść. Restauracja, aspiruje do miejsca ponad stan wysublimowanego, co można stwierdzić po samym wystroju i cenach potraw. Zamówione dania nie do końca dotrzymują kroku ambicji właścicieli.

Tatar był poprawny, choć jakby trochę niedoprawiony. Ot, po prostu surowe mięso z jajkiem w koszulce. Ciekawym dodatkiem jest wafel chlebowy, który na zdjęciu wygląda jak najzwyklejsza pajda, a w rzeczywistości jest cienki i chrupiący jak andrut.

Ravioli skrzętnie ukryto pod zieloną pierzynką sałat i skropiono sosem chimichurri. Ekspertem kuchni Ameryki Południowej wprawdzie nie jestem, ale wydaje się, że ten sos najlepiej współgra z grillowanym mięsiwem, którego tutaj nie było. Wrażenia wizualne natomiast nader przyjemne.

Pozytywnym zaskoczeniem okazał się filet z dorsza na czarnym ryżu, podany w niecodzienny sposób z sosami kokosowym i homarowym. Ryba jest naprawdę pyszna i bardzo delikatna, a sosy sprawiają, że to połączenie zapada w pamięć na dłużej. Polecam spróbować, mocna pozycja w karcie.

Den Burgh
CATFISH | cabbage | black rice | mango | lobster-coconut
Den Burgh
CATFISH | cabbage | black rice | mango | lobster-coconut

Stek wołowy był odpowiednio wysmażony i doprawiony. Z jednej strony wszystko bardzo poprawnie i trudno się czegokolwiek doczepić, ale z drugiej strony po daniu polecanym przez szefa kuchni (które notabene jest najdroższym daniem w menu) można oczekiwać czegoś więcej. Zabrakło nuty ekstrawagancji, może jakiegoś niestandardowego dodatku. A może po prostu ja się czepiam, a danie ma po prostu smakować wszystkim gościom tak samo i basta.

W mojej ocenie Den Burgh wypada poprawnie pod każdym względem. Trudno tak naprawdę narzekać na cokolwiek, bo zarówno walory wizualne jak i smakowe utrzymają odpowiedni poziom. Pozostaje jednak mały niedosyt z powodu „braku nutki szaleństwa” w większości potraw. Sos kokosowy i homarowy do dorsza pokazują, że potencjał drzemie, tylko odwagi czasem za mało

 

Den Burgh
SPRING SALAD | ravioli | fig-orange | chimichurri
Den Burgh
STEAK TARTARE | farmer egg | savora mayonnaise | “Amsterdam” sour
Den Burgh
RIB EYE Dry aged | NL | 300 gram | Jacket potato | puffed vegetables | garlic
Den Burgh
Spring Salade (side dish)
Inne wpisy, które mogą Cię zainteresować:
Patrz na curry, nie na mury!
 
 
Spodobał Ci się ten post? 
Polub nas na Facebook’u i bądź na bieżąco!