Dzielnica Czerwonych Latarni

Dzielnica Czerwonych Latarni

Red Light District (Dzielnica Czerwonych Latarni) nie jest jedyną tego typu dzielnicą w Europie. Podobne miejsca znajdują sie jeszcze w Niemczech (Reeperbahn, Hamburg), Francji (Pigalle, Paryż) i Belgii (Schipperskwartier, Antwerp). De Wallen w Amsterdamie jest jednak z wielu powodów najbardziej znanym i przyciągającym przybytkiem tego typu. Co sprawia, że turyści z całego świata pielgrzymują do AMS nierzadko tylko po to, by doświadczyć niezwykłości tego miejsca na własnej skórze?

RLD położona jest niepodal Amsterdam Central Station i Dam Square, a więc nie tylko w najbardziej turystycznej, ale i najstarszej (początki w XIV wieku) części miasta. W tamtym czasie miejsce znajdowało się relatywnie blisko portu, przez co upodobali je sobie marynarze, którzy trudy morskich wojarzy rekompensowali sobie tutejszymi tawernami i kobietami. No właśnie… ”De Wallen”, jak zwyczajowo nazywa się tą dzielnicę , w języku holenderskim znaczy ściany i jest to związane z murami otaczającymi niegdyś port. Słowo to ma jeszcze inne znaczenie, mniej oficjalne i używane w kuluarach – oznacza seks za pieniądze.

Jak każda inna ulica

Wchodząc do De Wallen nie uświadczymy żadnego specjalnego wejścia, baneru, znaku informującego, gdzie się znajdujemy. Na pierwszy rzut oka dzielnica wygląda jak każda inna część centrum miasta – podobna zabudowa, urzekający kanał, ludzie leniwie snujący się po chodnikach. Okolica jak przystało na atrakcję turystyczną tętni życiem. „Rafał, ty się im wszystkim tutaj podobasz!” – swojsko brzmiący okrzyk rozbawionej grupy przed nami oznajmia, że cel poszukiwań został osiągnięty. W licznych oknach kobiety w samej tylko bieliźnie i butach na wysokim obcasie prezentują swoje wdzięki. Czekają na dłuższe spojrzenie przechodnia, któremu wpadną w oko – wtedy zaczynają z nim flirtować przez szybę wabiąc do swojego pokoju. Najwięcej okien, dosłownie jedno obok drugiego, można znaleźć w ciasnych odnogach od głównej ulicy Oudezijds Voorburgwal. Nad witrynami błyskają kolorowe lampy sugerujące jakiego serwisu klienci mogą się spodziewać. Czerwone wskazują na tradycyjne usługi heteroseksualnej kobiety, inne kolory to bardziej wysublimowane układy. Wydaje się, że niczyje gusta nie zostały tutaj pominięte.  Zasunięta kurtyna oznacza, że aktualnie jest za nią świadczona usługa. Sporo okien jest już zasłoniętych, a przecież dopiero co zapada zmrok…

Legalny biznes

Prostytucja w Holandii jest legalna od roku 2000, podobnie jak prowadzenie domu publicznego. Liczbę prostytutek szacuje sie na od 15 do 30 tysięcy, z czego 90% to kobiety, 5% mężczyźni, 5% transseksualiści. W samym Amsterdamie pracuje ich około 8 tysięcy. Mają przeważnie pomiędzy 20 a 30 lat, choć zdarzają się oczywiście dojrzalsze kobiety. Pochodzą głownie z Europy Wschodniej, ale także z Azji, Ameryki Południowej, Afryki. Lokalne dziewczyny należą tutaj do rzadkości.

Nikt tak naprawdę nie wie, jak wiele z nich jest przymuszane do prostytucji, a ile pracuje z własnego wyboru. Tak czy inaczej rząd holenderski dokłada wszelkich starań, by przeciwdziałać handlowi ludźmi i każdemu innemu procederowi przestępczemu związanemu z seks-biznesem. Aby legalnie go prowadzić należy wystąpić do urzędu po licencję i udokumentować, że spełnia się wszystkie rygorystyczne normy związane z jego prowadzeniem. Kobiety świadczące usługi na własną rękę traktowane są w świetle prawa jak niezależni przedsiębiorcy i z tego tytułu odprowadzają podatek dochodowy w wysokości 21%. Ciekawostką jest, że nie każdy bank zezwala na założenie konta prostytutkom – Rabobank chociażby najczęściej odrzuca wnioski.

Ile zarabia prostytutka?

Zarobki prostytutki to dość niejasna kwastia, różne źródła podają odmienne informacje na ten temat. Powołując się na wywiad z dziewczyną rumuńskiego pochodzenia o pseudonimie „Felicia Anna” z 2014 roku rozpiętość zarobków jest bardzo duża i waha się pomiędzy 5 a 35 tysięcy euro miesięcznie. Ponoć kilka, kilkanaście lat temu w czasach lepszych gospodarczo dziewczyny z łatwością osiągały pułap 30 tysięcy. Warunki się jednak zmieniły i średnie dzienne utargi rzędu 1500-2000 euro zmalały obecnie do 350-1000 euro.

Jak wygląda samo zawarcie transakcji? Bardzo prosto: wystarczy zapukać w szybę, dziewczyna uchyla drzwi, następuje negocjacja warunków (cena i zakres usługi) i jeśli obie strony osiągają porozumienie klient zapraszany jest do środka. Pokoje są bardzo małe i różnią się standardem. Zazwyczaj wyposażone są tylko w krzesło i piecyk/kaloryfer, bardziej luksusowe posiadają łóżko i zaplecze sanitarne.

Ceny za standardową 15-20 min usługę zaczynają się od 50 euro w górę i propozycje poniżej tej kwoty mogą być odebrane jako obraźliwe. Poza tym umowny minimalny pułap ma także zapobiegać konkurencji cenowej wśród dziewczyn. Świadczenie usług po zaniżonych cenach nie jest dobrze odbierane zarówno przez środowisko jak i właścicieli wynajmowanych okien i zdarza się, że dziewczynie oferującej „promocyjne” ceny może zostać wymówiony lokal.

Koszt wynajęcia okna to ok. 80-110 euro, ale ceny mogą dochodzić nawet do ponad 200 euro za dzień, w zależności od położenia oraz pory wynajmu (godziny wieczorne i nocne są oczywiście droższe). Większość dziewczyn pracuje pomiędzy 22 a 4-5 rano, wtedy też do De Wallen ściągają największe tłumy.

Nie tylko okna

Dzielnica ma do zaoferowania odwiedzającym wiele więcej niż tylko usługi skąpo ubranych pań w oknach. Znajduje się tu też ogromna liczba sklepów z akcesoriami dla dorosłych, czasem bardzo wyszukanymi, jak również kluby (np. Theatre Casa Rosso), w których za ok. 45-70 euro można wziąć udział w erotyczno-muzycznym show (sex-przedstawieniu?). Z kolei kilka mniejszych miejsc kusi tańszymi niż burger z Maca pokazami Peep Show, w typowo studenckiej cenie EUR 2 = 2 minuty.

Nie sposób pominąć także wszędobylskich coffee shopów, których w RLD znajdziemy bez liku. Można je odnaleźć bez najmniejszego problemu, podążając choćby za unoszącą się na zewnątrz charakterystyczną słodkawą wonią. Najbardziej rozpoznawalnym lokalem jest The Bulldog. Jak głosi wieść gminna (oraz oficjalna strona internetowa) buldog narodził się w 1974 roku w piwnicy pod sex-shopem, w której lokalne towarzystwo degustowało owoce swoich tajemnych upraw. Miejsce to na początku swojego istnienia stało się niejako ośrodkiem treningowym dla policji, która pojawiała się tam nawet kilka razy dziennie. Dla entuzjastów konopi posiadających w sobie żyłkę historyka ciekawą opcją będzie wizyta w The Hash, Marihuana & Hemp Museum.

Po wizycie w coffee shopie turyści kierują wzrok ku lokalnym specjałom podniebienia

Bezpieczeństwo w De Wallen

Wbrew pozorom RLD jest dość bezpiecznym miejscem, zarówno dla odwiedzających jak i ludzi pracujących tam. Teren monitorowany jest przez dziesiątki kamer i patrole policji. Kobiety wewnątrz swoich pokoi mają natomiast tzw. panic button na wypadek problemu z klientem czy sytuacji zagrażających ich zdrowiu. W ten sposób w ciągu kilku sekund wzywa policję lub mniej oficjalne służby. Jak w każdym innym tego typu miejscu należy zachować czujność i nie kusić kieszonkowców portfelem czy aparatem trzymanym na widoku. Tak w ogóle to fotografowanie pań w oknach jest zabronione i nie stosując się do tego w skrajnych przypadkach można nawet stracić swój aparat.

Ogólne wrażenia

De Wallen zdecydowanie onieśmiela, w końcu nie jest to najbardziej typowa atrakcja turystyczna. Spacerując tam w głowie kotłują się pytania: patrzeć czy odwracać wzrok? przyspieszyć a może iść normalnie? Jaka historia czy sytuacja życiowa sprawiła, że mijane kobiety pracują w ten sposób? A może rzeczywiście z własnego wyboru?

Jeśli nigdy wcześniej nie było się w podobnym miejscu to poziom ekshibicjonizmu czy bezpruderyjności wprost uderza niczym nagły silny skok adrenaliny. Dziesiątki prostytutek, coffee shopów, sex-shopów, rozległe Museum of Prostitution, a w samym centrum tego przybytku uciech stoi najstarszy budynek w mieście – kościół The Oude Church.
Krajobraz iście surrealistyczny, ale jakże intrygujący. Warto przekonać się na samemu.

Pomoce naukowe:

https://collegetimes.co/felicia-anna-interview/
http://www.euronews.com/2017/03/28/amsterdam-experiments-a-new-business-model-for-prostitution
https://www.damessential.com/blog/amsterdam-city-of-sin-red-light-district-snapshot-tips
http://www.amsterdam-advisor.com/prostitution-in-amsterdam.html
http://chrispytinetoo.blogspot.nl/2012/11/window-shopping-in-amsterdam.html
http://behindtheredlightdistrict.blogspot.com/

Spodobał Ci się ten post? Polub nas na Facebook’u i bądź na bieżąco!