Smaki Tasty Berlin

Tasty Berlin: Bibimbab w YamYam

Koreańska miska…z jajem

P: Kocie, jakiej kuchni jeszcze nie próbowaliśmy? Znasz może jakieś danie na przykład z, hmmm…Korei?
N: Absolutnie nic mi nie świta.
P: W takim razie Korea! 
Tak właśnie trafiliśmy do YamYam, gdzie po raz pierwszy w życiu mieliśmy okazję spróbować potrawy o wdzięcznej nazwie Bibimbap. Dzień staje się lepszy od samego wypowiedzenia tego słowa na głos: bi-bim-bap 🙂

Pierożki mandu wegetariańskie • bibimbap z wołowiną • kurczak pikantny z kimchi

Umiarkowane, bibimbap kosztuje ok. 8-9 EUR

Dobre miejsce na pierwsze spotkanie z kuchnią koreańską.

Raczej tak.

Bibimbap w języku koreańskim oznacza dosłownie mieszany ryż lub mieszane danie i ten opis dość trafnie oddaje naturę rzeczonej potrawy. Bazą tej potrawy jest ryż, który stanowi podstawę dla chrupiących warzyw i delikatnie płynnego jajka sadzonego. W wersji na ciepło, czyli takiej jaką próbowaliśmy, znajdziemy również kawałki soczystej wołowiny, natomiast na zimno bardzo często w misie gości tuńczyk. Absolutnie obligatoryjnym dodatkiem jest pasta z papryczek chili, która nadaje całości odpowiedniego charakteru. 

Wart odnotowania jest fakt, iż nasz bibimbap w YamYam podano w rozgrzanej kamiennej misie.

Wierzcie lub nie, ale drążenie w ryżu tunelu, do którego wlewa się płynne żółtko jajka i skrobanie podpieczonego ryżu z dna gorącej misy to zadziwiająco satysfakcjonujące zajęcie.

Acha, nawet nie ma co chwytać za pałeczki – jedzenie bibimbapa łyżką jest frajdą samą w sobie i nie jest uważane za faux pas. Prosto, zdrowo, smacznie – tak wyobrażałem sobie kuchnię koreańską i na bibimbabie się nie zawiodłem. 

YamYam

Sporym rozczarowaniem okazała się natomiast przystawka w postaci pierożków Mandu. Farsz warzywny z tofu zdominował burak, zarówno smakowo, jak i kolorystycznie. Ciasto było zbyt delikatne, przez co pierożki rozpadały się w transporcie do ust i to niezależnie od wybranego oręża (pałeczki, widelec).

Jako, że oboje uwielbiamy kimchi to postanowiliśmy wypróbować jeszcze kurczaka na ostro z kimchi właśnie. Było okej, poziom pikanterii dostosowany do europejskich standardów (czytaj: ognia brak), ale smak i tak na plus.

Ciekawostką jest, iż lokalu znajdziemy kilka niskich stolików, przy których siedzi się w tradycyjny sposób – na poduszce na podłodze. 

Podsumowując, YamYam jest całkiem fajnym miejscem na spotkanie ze znajomymi i spróbowanie naprawdę smacznych dań koreańskich. Warto zajrzeć i poskrobać bibimbaba. 

YamYam
YamYam

You Might Also Like...